SIENNA
Budzę się z jękiem, gdy słońce zaczyna grzać połowę mojej twarzy. Moja dłoń ląduje na policzku, pocierając rozgrzaną skórę.
Jakiś ciężar nie pozwala mi usiąść i bez otwierania oczu wiem, że to Alfa Declan znów zasnął na mojej klatce piersiowej. Z jakiegoś głupiego powodu to lubi, a za każdym razem, gdy budzę się u jego boku, trzyma się mnie jak miś koala drzewa.
– Alfo Declanie... – jęczę z
















