SIENNA
Dłoń Alfy Declana znów wędruje w dół. Przestaję się wyrywać, gdy on wsuwa palce pod moje spodnie i zatrzymuje się. Moje wnętrze mrowi z intensywnej potrzeby jego dotyku, a moje nogi rozchylają się mimowolnie.
On nie marnuje ani chwili. Jego ręka przepycha się przez wszystkie bariery. Z łatwością wsuwa dwa duże palce, aż po knykcie w głąb moich śliskich fałd.
Moje oczy wywracają się do tyłu,
















