***Z perspektywy Romana***
W dłoniach trzymałem mojego syna. Płakał, a pępowina wciąż łączyła go z Arią. Trząsłem się. Ona nie żyła. Jej serce się zatrzymało. Wydała swoje ostatnie tchnienie. Więź dusz przypominała kwiat, który zszarzał i usechł. Wpatrywałem się w to małe życie w moich rękach. W szczenię, o którego nadejściu nawet nie wiedziałem. Straciłem głos. Mój umysł był pusty.
Podbiegł do mn
















