Siedziałam na podłodze w łazience, biorąc kontrolowane oddechy. Dzień zaczął się tak samo, jak w każdą niedzielę. Przebudzenie z krzykiem, kilka filiżanek kawy, a parę godzin później emocje uderzyły we mnie jak fala pływowa. Byłam przepełniona smutkiem, że w tym domu nie ma fortepianu, na którym mogłabym zagrać. Śpiewałam cicho, dopóki nie zaczął się kaszel. Tym razem było na tyle źle, że musiałam
















