***Z perspektywy Arii***
Przez kilka następnych miesięcy zmagaliśmy się z nasilającymi się atakami samotników. Żaden z nich nie był tak poważny jak ten w dniu baby shower Jace'a, ale i tak bywały wyczerpujące. Roman nie pozwalał mi jednak wychodzić, by pomagać w terenie. Zamiast tego zajęłam miejsce przy jego biurku, zajmując się całą papierkową robotą dotyczącą stada i interesów. Dobrze zaznajomi
















