***POV Romana***
Wszedłem do budynku z misją. Wejść, zgarnąć moją mate, wyjść. Nie zamierzaliśmy tu zostawać. W końcu ją odnalazłem – moją mate, moją Lunę – i nie miałem zamiaru marnować czasu na przyjęcie. Silas musiał niemal biec, żeby dotrzymać mi kroku. Przeskanowałem wzrokiem salę balową, ale zdałem sobie sprawę, że oczy na niewiele mi się tu zdadzą. To mój nos i Tytan mieli ją odnaleźć.
Sz
















