Szybko zaczęłam szukać telefonu po omacku.
– Silas.
– Kawa zadziałała?
– Właśnie sobie poszedł.
– Co?
– Ja… ja… – zająknęłam się, wciąż w szoku, wyglądając przez okno. – Słuchałam muzyki i zaczęłam śpiewać. Nawet nie zdałam sobie z tego sprawy. Ale w połowie piosenki zjechał na pobocze. Wrzucił tryb parkingowy, otworzył drzwi i po prostu sobie poszedł. Przybrał wilczą postać i zniknął w lesie.
– S
















