— MAMO! — krzyknęłam, wyrywając się ze snu. Padało i grzmiało. Ociekając potem, objęłam się ramionami, kołysząc się w przód i w tył. Śnili mi się łowcy, ten moment, kiedy nas zabrali. Krzyczałam, kiedy ją zabrali. Brałam głębokie oddechy, ale emocje były przytłaczające. Zgniatały mnie. Tonęłam w nich. Płonęłam. Wszystko płonęło. Dławiłam się szlochem. Moje serce pękało, kawałek po kawałku.
Gorącz
















