Minęło sporo czasu, zanim zdołaliśmy się podnieść z ziemi. Dante odszedł, a ja wiedziałem, że prawdopodobnie nigdy więcej go nie zobaczę. Dał mi coś więcej. Spojrzałem na list, który trzymałem. W milczeniu wróciliśmy we trójkę do domu. Cała wataha była w żałobie, ale nikt nam nie przeszkadzał. Wiedzieli, co przechodzimy, będąc najbliższymi jej osobami. Że czuliśmy ten ból bardziej, niż oni kiedyko
















