***Punkt widzenia Romana***
Kiedy o dziesiątej rano podjechałem pod siedzibę stada, panowała cisza. Wiedziałem, że wczoraj spierdoliłem. W chwili, gdy pozwoliłem, by te słowa padły z moich ust. W chwili, gdy poczułem przez naszą więź całkowitą rozpacz, wiedziałem, że spierdoliłem. Przełamałem biurko kopnięciem na pół, rzuciłem krzesłem w regał z książkami, a potem wyrwałem drzwi z zawiasów. Silas
















