Krążyłam po apartamencie. Na stole w jadalni rozrzucone były papiery. Kilka z nich było przyciśniętych popielniczką, którą już dawno należało opróżnić. Dante siedział po drugiej stronie stołu. Głowę chował w dłoniach, a między jego palcami wciąż żarzył się papieros.
"Dobra, pozwól, że przejdę przez to całe gówno, którym nas uraczono."
Dante tylko skinął głową, a część popiołu spadła na leżący po
















