***Perspektywa Romana***
Moje biurko było zawalone papierami, które wczoraj zignorowałem, i miałem ku temu dobry powód. Aria potrzebowała mnie teraz bardziej, ale to oznaczało, że utknąłem w gabinecie aż do popołudnia. Uśmiechnąłem się. Miała dobry dzień. Choć wciąż wyglądała jak duch. Wczorajszy dzień odcisnął na niej większe piętno, niż chyba sama sobie uświadamiała. Jej kości stawały się coraz
















