Punkt widzenia Romana
Naskrobałem swój podpis na ostatnim dokumencie ze stosu, a moja dłoń była sztywna od godzin powtarzalnych ruchów. Litery mojego imienia zlewały się ze sobą — to było tylko kolejne przejęcie Lockwood Group, które wymagało mojej osobistej aprobaty. Trzy dni ciągłych spotkań pozostawiły mnie z górą papierkowej roboty i niewielką ilością snu. Przez cały ten czas nie byłem w domu,
















