Z perspektywy Sienny
Wzrok Desmonda natychmiast uciekł od mojego, skupiając się na jakimś punkcie za moim ramieniem. Jego postawa zesztywniała i widziałam, jak starannie dobiera słowa.
– Pan Lockwood poinstruował, że powinna pani odpoczywać i nie martwić się takimi sprawami, panno Hayes – odpowiedział formalnym, zdystansowanym tonem.
Moje palce zacisnęły się na telefonie, aż zbielały mi knykcie. –
















