Punkt widzenia Romana
Twarz Craiga zbladła, gdy zdał sobie sprawę, że wiem więcej, niż przypuszczał. Jego zapach zgorzkniał od świeżego strachu, a ten smród wypełnił małe pomieszczenie.
– To... to co innego. One... one tego chciały. Nigdy się nie skarżyły.
– Bo im groziłeś – warknąłem, a mój głos obniżył się do rejestru, który ledwie przypominał ludzki. – Ponieważ nadużyłeś swojej pozycji i władzy
















