Z perspektywy Sienny
Budzik wciąż milczał, a jego cyfrowa tarcza wskazywała godzinę 5:43, chociaż zdążyłam się już rozbudzić na dobre.
Wpatrywałam się w sufit od co najmniej dwudziestu minut, a moje ciało niemal wibrowało od mieszanki ekscytacji i zdenerwowania, co całkowicie uniemożliwiało mi jakikolwiek sen.
Moje serce zaczynało bić szybciej za każdym razem, gdy pomyślałam o wejściu do tej sali
















