Z perspektywy Sienny
Od razu rozpoznałam w nim Betę Romana – jego zastępcę zarówno w firmie, jak i w hierarchii watahy. Wyciągnął rękę, a ja ją uścisnęłam, zauważając jego stanowczy, ale nie onieśmielający uścisk.
– Miło mi cię poznać – powiedziałam. – Dziękuję, że poświęciłeś dziś czas, aby mnie przeszkolić.
Jego wyraz twarzy pozostał neutralny, ale coś w jego oczach sugerowało, że mnie ocenia. –
















