Grzeszna zemsta: Zdobyta przez Obsydianowego Dziedzica

Grzeszna zemsta: Zdobyta przez Obsydianowego Dziedzica

Autor: Vesper-in-Glass

Uwolnienie dziewicy
Autor: Vesper-in-Glass
3 sie 2026
Z perspektywy Sienny Moje serce uderzało szalonym, ogłuszającym rytmem o żebra, gdy Roman Lockwood wyprowadził mnie z klubu i wszedł do lustrzanej windy w hotelu Apollo. Wjazd do penthouse'u wydawał się wkroczeniem w alternatywną rzeczywistość. Powietrze między nami iskrzyło surowym, elektryzującym napięciem, sprawiając, że włosy na rękach stawały mi dęba. Zdawało się, że z każdym oddechem wciągam w płuca ciężką, dominującą aurę, która biła od jego potężnej sylwetki. Spojrzałam na nasze odbicie w polerowanym szkle. Stał blisko, jego bystre, kalkulujące spojrzenie śledziło moje ciało. Czułam się dosłownie jak bezbronna ofiara oceniana przez śmiercionośnego drapieżnika szczytowego. Powinno mnie to przerażać. Zamiast tego mroczny wyraz jego oczu wywołał rozkoszny, sprzeczny dreszcz, spływający prosto po moim kręgosłupie. Szumiący mi w żyłach alkohol tylko potęgował ten niebezpieczny dreszczyk emocji. Drzwi zadźwięczały i rozsunęły się, ukazując rozległy, ociekający luksusem apartament skąpany w przytłumionym, nastrojowym świetle. Weszłam do środka, a moje nogi wydawały się nieco chwiejne na pluszowym dywanie. Ciężki trzask zatrzaskiwanych za nami drzwi przypieczętował moją obecność na jego terytorium. Roman się nie spieszył. Stanął na środku pokoju i powoli zsunął szytą na miarę marynarkę, rzucając ją na pobliski skórzany fotel. Ten swobodny, płynny ruch napiął nieskazitelnie białą koszulę na jego szerokiej klatce piersiowej, podkreślając masywne, falujące mięśnie przesuwające się pod materiałem. Każda linia jego ciała krzyczała: władza. – Możesz zmienić zdanie – zaoferował. Jego głęboki głos odbił się echem po cichym pokoju, niespodziewanie łagodny. Stanowił drastyczny kontrast dla jego onieśmielającej, potężnej postury. Odwróciłam się twarzą do niego. Krew szumiała we mnie desperackim oczekiwaniem, które z łatwością zagłuszało wszelkie resztki wahania czy strachu. – Nie – szepnęłam, odwzajemniając jego spojrzenie. – Nie chcę zmieniać zdania. Skrócił dystans między nami z przemyślaną, drapieżną gracją. Jego bogaty zapach drzewa sandałowego otulił mnie, atakując moje zmysły i sprawiając, że kręciło mi się w głowie. Zatrzymał się zaledwie o cale, jego wielkie dłonie spoczęły ciężko i gorąco na mojej talii. Jego dotyk wręcz parzył przez cienki materiał sukienki, wypalając piętno na mojej skórze. – Dlaczego ja? – zagrzmiał, a głębokie wibracje odbiły się echem w mojej piersi. – To z powodu tego, kim jestem? Czy po prostu potrzebujesz dziś w nocy jakiegokolwiek wilka? Zadane wprost pytanie przebiło się przez moją napędzaną alkoholem mgłę. Łzy groziły mi wylaniem na rzęsy, a klatka piersiowa ścisnęła się z bólu. Świeże, bolesne wspomnienie zdrady Tristana odżyło w moim umyśle, ostre i duszące. Bolał mnie każdy oddech. – Ponieważ nie jesteś Tristanem Mercerem – wyznałam. To imię smakowało mi w ustach jak popiół. Roman natychmiast znieruchomiał. Ciężkie gorąco bijące od niego stwardniało. – Mercer? Wilk, który ma właśnie zostać Deltą? Uświadomiwszy sobie, że powiedziałam zbyt wiele, w gardle wezbrała mi panika. Wyciągnęłam rękę, przykładając palce do twardej, nieustępliwej linii jego szczęki. – Błagam – poprosiłam cicho, zdesperowana, by powstrzymać go przed kolejnymi pytaniami. – Żadnych rozmów o przeszłości. Ale mleko już się rozlało. Moje nieostrożne słowa rozpaliły jego prawdziwą naturę. W zamazanym ruchu Roman przeniósł ciężar ciała i błyskawicznie uwięził mnie pod zimną ścianą apartamentu. Jego ogromna ciepłota ciała przypaliła mi skórę, przyszpilając mnie do miejsca. – Jeśli wykorzystujesz mnie, by się na nim odegrać, powinienem wiedzieć dlaczego – zażądał, a jego głos zniżył się do zabójczego, gardłowego rejestru. – Zdradził mnie – wydusiłam. Ból i surowe pożądanie toczyły zaciekłą walkę w moim gardle, dławiąc moje słowa. – W przeddzień naszego ślubu. Zadowolony? Wezbrał we mnie lekkomyślny bunt. Przechyliłam głowę na bok, odsłaniając nagą, nienaznaczoną szyję na jego przenikliwe spojrzenie. – Widzisz? Nie byłam nawet warta tego, żeby przeprowadzić na mnie ceremonię naznaczenia. To był punkt kulminacyjny. Żelazna kontrola Romana pękła na pół. Zmiażdżył moje usta swoimi, całując mnie z szorstkim, karzącym żarem. Jego usta siłą rozchyliły moje, a język zagłębił się, by mnie posmakować. Kiedy odsunął się na ułamek sekundy, aby zaczerpnąć tchu, jego oczy błysnęły pierwotnym, złotym głodem. – To jest błąd – warknął, przesuwając mocno kciukiem po mojej spuchniętej dolnej wardze – ale dzisiejszej nocy mnie to nie obchodzi. Zataczymiśmy się na oślep do sypialni. Dłonie chwytały i zdzierały z nas ubrania w amoku skóry i materiału. Moja sukienka upadła na drewnianą podłogę. Jego koszula została rozdarta, a guziki rozsypały się w cieniu. Gorączkowo zrzuciliśmy każdą pozostałą barierę, aż byliśmy całkowicie nadzy, a skóra gorączkowo ocierała się o skórę. Pchnął mnie na tył, na ogromne łóżko. Chłodna pościel stanowiła jaskrawy kontrast dla płonącego pieca jego ciała przyciskającego mnie do dołu. Każde muśnięcie jego zrogowaciałych dłoni posyłało wstrząsy elektryczne prosto do mojego centrum. Pusta bolączka wewnątrz mnie domagała się wypełnienia, sprawiając, że moje biodra kołysały się ku górze w poszukiwaniu tarcia. W chwili ślepej, bolesnej potrzeby przechyliłam szyję w stronę jego ust. – Ugryź mnie – błagałam załamanym głosem. – Naznacz mnie. Roman zawisł nade mną. Gwałtowna walka malowała się na jego pięknej, stwardniałej twarzy. Złoty wilk w jego oczach toczył brutalną bitwę z logiką człowieka. Zacisnął mocno szczękę, kategorycznie odrzucając moją prośbę. – Naznaczenie jest święte. Nie jest narzędziem zemsty. – W takim razie się nie powstrzymuj – błagałam, wyciągając ręce, aby pociągnąć go w dół za szerokie ramiona. – Spraw, bym zapomniała. Roman przysunął się, umiejscawiając swoje ciężkie ciało między moimi rozchylonymi udami. Chwycił mnie za biodra, zrównując nasze ciała. Jednym, mocnym pchnięciem wbił swojego grubego kutasa głęboko w moją ciasną pochwę. Nagły, intensywny ból rozciągania wyrwał z moich ust gwałtowne westchnienie. Moje ciało instynktownie wygięło się w łuk, a moje paznokcie zaciekle wbiły się w twarde mięśnie jego pleców, gdy wypełnił mnie aż po same brzegi. Roman wydał z siebie głębokie, gardłowe warknięcie zadowolenia z mocno zaciśniętą szczęką. Jego głos napinał się od przytłaczającej przyjemności. – Jesteś taka ciasna, sarenka. Twój narzeczony miał marny gust, rezygnując z takiego trofeum jak ty. Dał mi sekundę na przyzwyczajenie się do jego ogromnego rozmiaru, zanim zaczął się poruszać. Wyciągnął go, aż w mojej cipce pozostał sam czubek, po czym wbił się z powrotem, zagłębiając się całkowicie. Zaczął rytmicznie wchodzić we mnie i wychodzić, nadając nieustępliwe, ostre tempo. Jego biodra uderzały o moje z nieubłaganą siłą. Początkowy ból rozpłynął się pod wpływem mokrego tarcia. Szybko został zastąpiony przez narastającą, odurzającą więź, która potęgowała się ponad wszelki racjonalny rozsądek. Z każdym pchnięciem, z każdym przesunięciem ciała po ciele przyjemność wzrastała. Moje nogi owinęły się wokół jego talii, przyjmując go tak głęboko, jak tylko się dało. Dźwięk naszych śliskich, zderzających się ciał rozbrzmiewał w półmroku pokoju, mieszając się z naszymi bezdechowymi jękami. Napięcie kumulowało się coraz mocniej w moim brzuchu, aż w końcu eksplodowało. Rozbijające się fale potężnego orgazmu zalały moje ciało. Krzyknęłam, a moje wewnętrzne ścianki zaciskały się spazmatycznie na jego pulsującym członku. Zaciskanie się mojej pochwy pchnęło Romana za krawędź. Jego złote oczy rozbłysły dziko. Poczułam jego gorący oddech na mojej odsłoniętej szyi, gdy jego wilk desperacko pragnął mnie zawłaszczyć. Zamiast tego szarpnął głową do tyłu i z całą brutalnością ugryzł się we własny nadgarstek, aby powstrzymać swojego wilka przed instynktownym naznaczeniem. Krew wezbrała pod jego zębami, kiedy pompował swoje gorące nasienie głęboko w moje wnętrze, dygocząc o moje ciało. Nawet bez fizycznego ugryzienia, coś zmieniło się w powietrzu. Kiedy w następstwie nasze oddechy zmieszały się, niewidzialna, przerażająca więź par w niewidzialny sposób splotła się między nami, wiążąc nasze dusze ze sobą w gorączce naszego wspólnego wyzwolenia. *** Poranne światło wlewało się przez sięgające od podłogi do sufitu okna, ogrzewając moje rozkosznie obolałe ciało. Budziłam się powoli, mrugając powiekami w blasku słońca. Tępe pulsowanie między udami posłużyło jako wymowne przypomnienie tej dzikiej, pozbawionej zahamowań nocy. Odwróciłam głowę. Moje oczy spoczęły na śpiącym obok mnie Romanie. Prześcieradło owinęło się wokół jego talii, pozostawiając obnażony tors. Zamarłam, a mój wzrok utknął na gniewnych, czerwonych śladach zadrapań głęboko wciśniętych w jego idealne, umięśnione plecy. Pozostawiłam te ślady, kiedy rozkosz stawała się zbyt wielka, by ją znieść. Gwałtowny rumieniec oblał moje policzki, gdy mój umysł zalały żywe, wyraziste wspomnienia. Jego ciężkie pchnięcia, to jak jego gruby chuj rozciągał mnie do granic, moje głośne jęki echem w jego uchu. Panika i zażenowanie uderzyły mnie naraz. Chwyciłam za krawędź nieskazitelnie czystej, hotelowej pościeli i szybko naciągnęłam ją na klatkę piersiową, bezpiecznie zasłaniając nagie piersi. – Myślałam, że jeszcze śpisz – mruknęłam zachrypniętym głosem. Roman ani drgnął. Przewrócił się leniwie na bok, a mięśnie na jego klatce piersiowej napięły się wraz z ruchem. Jego przeszywające niebieskie oczy były w pełni rozbudzone i bystre, przesuwając się po moich nagich, zarumienionych ramionach z nieomylnym głodem. – Wilczy słuch – oświadczył, a jego poranny głos brzmiał jak niski, chropowaty szum. – Twoje przyspieszone bicie serca obudziłoby umarłego. Przełknęłam głośno ślinę, próbując zerwać kontakt wzrokowy. Czysty magnetyzm jego spojrzenia działał dusząco. – Cóż... Powinnam już chyba iść – wymigałam się. Moja twarz płonęła potwornym gorącem. Miałam ochotę, by luksusowy materac po prostu pochłonął mnie w całości. Roman podparł się na jednym łokciu. Gdy się poruszyłam, by nabrać trochę dystansu, pościel zsunęła się razem ze mną. Jego ostre spojrzenie zniżyło się ku środkowi łóżka. Poszłam za jego wzrokiem, a żołądek podszedł mi do gardła. Tam, rozsmarowane na nieskazitelnie białym materiale, pod miejscem, gdzie spoczywały moje biodra, widniały ciemne, zakrwawione plamy na pościeli. W pokoju zapadła cisza. Jego nozdrza lekko się rozszerzyły, wyczuwając metaliczny dowód mojego przebitego błonu dziewiczego. Jego głowa odwróciła się gwałtownie z powrotem w moją stronę. Głęboki wyraz szoku i uświadomienia przemknął w jego lodowato niebieskich oczach, wymazując z jego ust pewny siebie, drapieżny uśmieszek. – A więc zeszłej nocy... – urwał, przeszywając mnie spojrzeniem. – Był twój pierwszy raz?

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Uwolnienie dziewicy – Grzeszna zemsta: Zdobyta przez Obsydianowego Dziedzica | Czytaj powieści online na beletrystyka