POV Serafiny
Idzie w moją stronę, powoli i miarowo, a moje ciało reaguje, zanim umysł zdoła je powstrzymać. Pochylam się ku niemu, wciągając głęboko powietrze. On bierze wdech, a ja wzdrygam się. — Ten zapach...
O nie. — Ja... — Przerywam, wpadając w panikę. — Przepraszam, nie wiem, jak to zatrzymać. Wyszłam, żeby się schować, żeby nikt inny tego nie poczuł. Naprawdę przepraszam, wiem, że to odpyc
















