POV Seraphina
Viktor przez krótką chwilę milczy. Po prostu mi się przygląda z tym samym nieprzeniknionym wyrazem twarzy. Jego spojrzenie jest niezachwiane, ale w miarę jak cisza się przeciąga, staje się gęstsza i bardziej przytłaczająca. Żołądek mi się zaciska, a ja trwam w bezruchu.
– Jedz – mówi w końcu, wskazując gestem na stół.
Wahasz się przez moment, zaciskając palce na podołku.
To prosta, b
















