Perspektywa Serafiny
Pędem przemierzyłam budynek i wybiegłam na zewnątrz, a potem prosto do głównego domu. Nie zaszłam daleko – w chwili, gdy przekroczyłam próg domu watahy, powietrze się zmieniło. Stało się gęstsze, cieplejsze i napierało na moją skórę niczym para. Puls natychmiast znów mi skoczył, czułam go głęboko w gardle. Zatrzymałam się, opierając dłoń o kamienną ścianę, by odzyskać równowag
















