Viktor
Mój wilk krąży pod skórą, warcząc nisko i balansując na granicy wściekłości i dezorientacji. Nie wypuszczam go, spycham go jeszcze głębiej. Rozumiem go – zmuszał mnie, bym jej zaufał, a teraz to zaufanie właśnie legło w gruzach.
Nie potrafię trzeźwo myśleć, gdy ona patrzy na mnie w ten sposób, jakbym to ja był tym, który ją zdradza. Jakbym to ja kłamał przez cały ten czas.
— Przysięgam, nic
















