Biegnąc, nie próbuję nawet oglądać się za siebie. Ciężar torby mnie nie spowalnia, ale czuję ucisk w piersi, a nogi zaczynają mnie piec. Nie pozwalam, by to mnie powstrzymało – prę naprzód, bo nie ma mowy, bym tu została. Nie po tym, co usłyszałam.
Nie obchodzi mnie, czy ta rozmowa została wyrwana z kontekstu, czy wykrzywiona przez dumę lub ból. Powiedział to. Kupił mnie jako broń, jako pionka. Wc
















