Królewski partner niechcianej bliźniaczki

Królewski partner niechcianej bliźniaczki

Autor: Genevieve Moreau

Rozdział 6
Autor: Genevieve Moreau
21 maj 2026
Niespodziewane. PERSPEKTYWA SERAPHINY Stoję tutaj, palce wciąż zaciskam na torbie, niepewna, czy powinnam czegokolwiek dotykać. Tak, powiedział, że to mój pokój, ale nie mam poczucia, że mam do tego prawo. To tak, jakbym była mu coś winna, jeśli to zrobię – z drugiej strony, jeśli cokolwiek zjem, też będę mu winna. Sama nie wiem, co o tym myśleć. Nie jest wyrzutkiem, jest Alfą. Chcę zapytać, dlaczego kłamał, dlaczego udaje wyrzutka, odwiedzając inne watahy. Co zyskuje na kłamstwie? Z pewnością mógłby wynegocjować lepsze warunki, gdyby ludzie wiedzieli, kim naprawdę jest. Czy on w ogóle ma na imię Viktor? Nie pomyślałam o tym – skoro kłamał w kwestii bycia wyrzutkiem, to imię też może być zmyślone. Myślałam, że wychodzę za mąż za człowieka, którego nie znam, ale teraz uświadamiam sobie, jak bardzo dosłowne to było. Nie znam nawet jego prawdziwego imienia. Dobra, nie mogę tak stać całą noc, nawet jeśli czuję niepokój. Nie jestem do tego przyzwyczajona. Zazwyczaj albo siedziałam w swoim pokoju, albo wykonywałam polecenia: sprzątałam, gotowałam i tym podobne. Nie nawykłam do wolnego czasu. Więc co mam niby robić? To szaleństwo, że nie potrafię po prostu istnieć w takiej przestrzeni. Przez całe życie byłam zamknięta w małym, gołym pokoju, w którym nie było nic poza materacem. Moja codzienna wolność sprowadzała się do czasu, który udało mi się uszczknąć między niekończącą się listą obowiązków. Drzwi są moim największym problemem. Nie przywykłam do prywatności; czekam, aż strażnik je otworzy i stanie, obserwując mnie. Wcześniej za pokój służyła mi klitka wielkości garderoby, teraz mam całą sypialnię i łóżko, które jest dla mnie o wiele za duże, ale wygląda na wygodne. Mimo to, to miejsce budzi we mnie niepokój. Powoli zmuszam stopy do ruchu, uznając, że nie mogę wiecznie tego unikać. Przesuwam wzrokiem po meblach – ciemne drewno, miękki dywan pod moimi bosymi stopami. Łóżko i pościel wyglądają zachęcająco, ale boję się ich dotknąć. Odwracam się i kieruję do innych drzwi. Waham się przez moment, biorę głęboki oddech, po czym naciskam klamkę i je otwieram. Gdy się rozwierają, ogarnia mnie jednocześnie zachwyt i szok. Łazienka jest ekstrawagancka, ale nawet to słowo wydaje się zbyt skromne. Wszystko lśni, od marmurowych podłóg po srebrną armaturę. Sama wanna jest ogromna, o wiele większa niż te, które szorowałam w watasze mojej rodziny. Wzdłuż całej ściany ciągnie się toaletka. Mój wzrok zatrzymuje się na ręcznikach, które już tam są, starannie złożone. Patrzę na buteleczki – szampon, płyn do kąpieli, wszystko. To rzeczy, na które nigdy mi nie pozwalano. Muskami palcami ręczniki; są grube i miękkie. W niczym nie przypominają skrawków materiału, które miałam w domu. Na myśl o watasze ojca żołądek wykręca mi się w supeł. To miejsce w ogóle jej nie przypomina. Odwracam się w stronę wanny i wpatruję się w nią przez długą chwilę. Nigdy nie wolno mi było brać kąpieli; pierwszą w życiu miałam dziś rano, przed ślubem. Choć była cudowna, chcę wejść do wody i po prostu się zrelaksować – wszyscy o tym mówią. Mówią, jakie to miłe, tak po prostu się moczyć i odpoczywać. Ja tego nie znam. Sięgam do kurków i odkręcam je. Woda natychmiast wypływa, a im dłużej leci, tym więcej pary unosi się w górę, skrywając pomieszczenie. Zdejmuję sukienkę, pozwalam jej opaść na podłogę, po czym ostrożnie wchodzę do wanny. Gorąca woda dotyka mojej skóry, a ja wzdycham – nie z bólu, bo woda nie parzy, ale dlatego, że to uczucie jest niesamowite. To niebo. Ciepło przenika do moich obolałych mięśni i koi sińce wzdłuż żeber. Chłonę to, pozwalając wodzie zmyć pot, który przylgnął do mnie po wielu godzinach spędzonych w samochodzie. Zamykam oczy i zanurzam się niżej, opierając głowę o krawędź wanny. Po raz pierwszy w życiu nikt mnie nie obserwuje. Nie ma nikogo, kto czekałby, by ukarać mnie za nieistniejące przewinienia. To miłe; moje ciało i umysł odprężają się w sposób, który wcześniej wydawał mi się niemożliwy. Nie jestem pewna, jak długo siedzę w wodzie, ale w końcu dopada mnie wycieńczenie. Nie chcę wychodzić, ale czuję, że moje kończyny stają się ciężkie i wolałabym nie zasnąć w wannie. Zmuszam się do wstania, chwytam gruby ręcznik i owijam się nim lekko. Szybko się osuszam, spuszczam wodę i przechodzę do sypialni. W kominku wciąż cicho trzaska ogień. Chwytam torbę, z którą przyjechałam, próbując sprawdzić, czy jest w niej coś odpowiedniego do spania. Nie ma nic, więc decyduję się na letnią sukienkę zamiast koszuli nocnej – do diabła, nie mam nawet bielizny. Nie wiem, jak mam sobie bez niej poradzić. Podchodzę do łóżka i waham się. Wydaje się zbyt wielkie, jakby w chwili, gdy na nie wejdę, kołdry miały mnie pochłonąć w całości. Wyciągam rękę, przesuwając palcami po grubych kocach. Tkanina pod moimi palcami jest miękka, a ja nie wiem, co robić z komfortem. Kładę się na łóżku i w momencie, gdy opieram plecy o materac, zapadam się w ciepło i wygodę. Jeśli nigdy czegoś nie miałeś, nie tęsknisz za tym. Tak sobie powtarzałam: nie mogę tęsknić za luksusami, bo nigdy ich nie zaznałam. Cóż, teraz zaznałam i wiem, że nienawidzę faktu, iż nie mogłam mieć tego wcześniej. Tyle razy, gdy sprzątałam łóżka i pokoje innych ludzi, mogłam się do nich wkraść, choćby na chwilę, by poczuć tę wygodę. Ale tego nie robiłam; zamiast tego wykonywałam rozkazy. Mimo niepewności, niepokoju i chaosu wokół mnie, sen przychodzi szybko.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 6 – Królewski partner niechcianej bliźniaczki | Czytaj powieści online na beletrystyka