POV Seraphiny
Viktor idzie w moją stronę, a jego twarz jest nieprzenikniona, lecz kroki ma zdecydowane, jakby z góry oczekiwał, że za nim pójdę. Bije od niego teraz ogromna różnica; to tak, jakbym widziała zupełnie inną osobę.
Nie ma na sobie grubego, długiego skórzanego płaszcza; zamiast tego jest ubrany schludnie i elegancko. W świetle słońca wygląda znacznie mniej jak potwór-wyrzutek, o którym
















