Viktor POV
Wiatr smaga drzewa, gdy wracam do watahy. Moje ciało jest ciężkie i poturbowane, a zapach krwi wciąż unosi się na mojej skórze. Inni obserwują mnie, gdy idę w stronę domu watahy.
Nic nie mówią; słyszeli alarmy, wiedzą, co się stało. Musieli słyszeć, jak wołałem Serafinę i goniłem ją, gdy wyły syreny. Nikt nie patrzy mi prosto w oczy; odwracają wzrok ze strachu.
Wszyscy wiedzą, co się wy
















