Królewski partner niechcianej bliźniaczki

Królewski partner niechcianej bliźniaczki

Autor: Genevieve Moreau

Jego pytania
Autor: Genevieve Moreau
21 maj 2026
Perspektywa Serafiny Jestem zdezorientowana – on nie prowadzi, ma kierowcę. Odszczepieńcy nie powinni mieć lojalnych ludzi, którzy dla nich pracują. To wydaje się dziwne i zaczynam się zastanawiać, czy on w ogóle jest odszczepieńcem? Czy to naprawdę Viktor, czy mój ojciec mnie okłamał? Siedzenia w samochodzie są gładkie i skórzane, miększe niż cokolwiek, czego kiedykolwiek dotykałam. W domu nie wolno mi było siadać na dobrych meblach, tylko na drewnianych krzesłach. Zapach w aucie to Viktor, tylko on. Nie zauważa mnie ani nic nie mówi. Nawet gdy samochód rusza, siedzi w milczeniu. Odwracam się i patrzę przez okno, skupiając się na mijanych krajobrazach. Czuję się, jakbym nie istniała, i może to dobrze? Jeśli nie będę dla niego istnieć, nie skrzywdzi mnie, prawda? Przynajmniej taką myślą próbuję się pocieszyć. Wiem, że to naiwne i błędne. Mimo to dziwi mnie, że ani razu nie poświęcił mi uwagi – ani podczas ceremonii ślubnej, ani teraz w samochodzie. Cisza przeciąga się, z każdą sekundą stając się coraz gęstszą i cięższą. Ściskam torbę – nie wiem dlaczego, może po to, by nie stracić kontaktu z rzeczywistością? Nie mam pojęcia, dokąd jadę, i nie mam prawa o to pytać. Wciąż jednak nic z tego nie ma sensu. Jest odszczepieńcem, czy mój ojciec nie zastanawiał się, dlaczego ma taki samochód i kierowcę? Jak mógł nie kwestionować roli Viktora jako odszczepieńca? Nie ma watahy, ziemi, niczego. Gdzie odszczepieniec ma swój dom? Czy w ogóle mają miejsce, które mogą tak nazwać? Ryzykuję i zerkam w jego stronę. Mój wzrok skupia się na ostrej linii jego szczęki, na tym, jak grają mu mięśnie przy każdym wydechu. Wciąż wpatruję się w jego twarz, gdy jego oczy nagle spoglądają na mnie. Szybko odwracam wzrok, zdając sobie sprawę, że mnie przyłapał. Nie zadając pytań ani nie odzywając się, trwam w milczeniu i wracam do obserwowania krajobrazu, wiedząc, że jedyne miejsce, jakie znałam jako dom, zostało daleko w tyle. Samochód sunie gładko po drodze, jedynym dźwiękiem jest pomruk silnika. W powietrzu wciąż czuć napięcie, a może to tylko ja? Może to mój lęk sprawia, że tak mi się wydaje? Wciąż kurczowo trzymam torbę, jakby mogła mnie w jakiś sposób uratować przed tym wszystkim. Drzewa rozmywają się za oknem. Mam wrażenie, że jedziemy od wielu godzin, co pewnie jest prawdą, bo niebo ciemnieje, a słońce chyli się ku horyzontowi. Nie wiem, dokąd zmierzamy, ale wiem, że to daleko. „Są pewne zasady” – stwierdza Viktor, a ja zamieram, zszokowana, że odezwał się do mnie po godzinach milczenia. Nie odwracam się do niego, po prostu wsłuchuję się w jego głęboki, władczy głos. To ten rodzaj głosu, którego nie trzeba podnosić, by wywrzeć wrażenie. „Nie będziesz uciekać” – kontynuuje. „Nie obchodzi mnie, do czego jesteś przyzwyczajona, ale jeśli spróbujesz ucieczki, dopilnuję, byś tego pożałowała”. Przełykam ciężko ślinę, nie odrywając wzroku od szyby. „Będziesz miała własny pokój ze wszystkim, czego potrzebujesz” – dodaje, a ja mrugam, zaskoczona tym oświadczeniem. „Nie dzielę z nikim łóżka”. Wypuszczam powoli powietrze, trawiąc te słowa. Powinnam być wdzięczna, prawda? To powinna być ulga, ale nie jest. Nie wiem dlaczego, ale nie czuję, by to było wybawieniem. „Ale kiedy będę cię chciał, poddasz mi się”. Po tych słowach przewraca mi się w żołądku. Jeszcze mocniej zaciskam palce na materiale torby. Powinnam była wiedzieć, że to padnie. Oczywiście, że tak. Tego właśnie chce. To nie jest prawdziwe małżeństwo, to transakcja. Moje ciało jest częścią tej transakcji. Próbując zdusić niepokój dławiący mnie w gardle, przypominam sobie, że przetrwałam znacznie gorsze rzeczy i że na to nie mam żadnego wpływu. „Dobrze zrobisz, pamiętając, że nie toleruję nieposłuszeństwa i oczekuję od ciebie pełnej szczerości”. Jego głos jest wciąż zimny i pozbawiony emocji. Brzmi, jakby recytował listę żądań. „Powiedz mi, czy odnalazłaś już swojego przeznaczonego?”. To pytanie całkowicie mnie zbija z tropu, zupełnie nie pasuje do reszty rozmowy. Faktem jest, że powinnam poczuć więź, gdy skończyłam osiemnaście lat, ale tak się nie stało. To kolejny powód, dla którego moja wataha czuła do mnie odrazę. „Nie, nie mam towarzysza”. Patrzy na mnie ze zdziwieniem. „Miałaś kogoś? Byłaś w ogóle z kimś?”. Wahając się, wbijam palce w udo. Czuję, jak twarz mi płonie, i nienawidzę tego, jak bardzo jestem w tej chwili zawstydzona. Wiem, o co pyta, i wiem, że nie spodoba mu się odpowiedź. „Nie, nie byłam” – odpowiadam. „Wciąż jestem dziewicą”. Wydaje z siebie niski dźwięk, niemal jak pomruk aprobaty. Znów zapada cisza. Przez dłuższą chwilę nie mówi do mnie ani słowa. Nie reaguje inaczej niż tym krótkim odgłosem. Zmuszam się, by zerknąć na niego kątem oka. Kiedy to robię, widzę, że przygląda mi się uważnie, co przyprawia mnie o dreszcz. Jego złote oczy wędrują do mojej twarzy, a w jego wyrazie maluje się coś nie do odczytania. Potem porusza się, biorąc wdech, jakby tamte słowa wcale nie padły, i podejmuje rozmowę na nowo. „Ile masz lat?”. Wahając się, nie odpowiadam od razu. Myślałam, że o tym wie? „Dwadzieścia trzy”. Jego oczy błyskają, widzę, że o czymś myśli. Może zastanawia się, jak to możliwe, że wciąż nie mam towarzysza? Tak czy inaczej, nie mówi nic więcej. Po prostu patrzy przez okno z kamienną twarzą. Mam wrażenie, że moje odpowiedzi miały dla niego znaczenie, ale nie wiem dlaczego. Nie jestem pewna, za jaką kobietę myślał, że płaci. Jeśli za doświadczoną, przeżyje szok, bo nie mam absolutnie żadnego doświadczenia. Żadnego.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Jego pytania – Królewski partner niechcianej bliźniaczki | Czytaj powieści online na beletrystyka