Perspektywa Serafiny
Drzwi zatrzasnęły się za Viktorem, a ja wypuściłam powoli powietrze, w końcu mogąc swobodnie odetchnąć. Przestrzeń, którą opuścił, wcale nie stała się lżejsza. Jeśli już, to wydawała się cięższa i bardziej zastygła. Sala lekcyjna tętniła cichymi głosami i skrobaniem ołówków. Zostałam tam, gdzie stałam, pod ścianą, wciąż niepewna, czy powinnam usiąść, czy spróbować cicho znikną
















