Królewski partner niechcianej bliźniaczki

Królewski partner niechcianej bliźniaczki

Autor: Genevieve Moreau

Not A Rogue Home
Autor: Genevieve Moreau
21 maj 2026
Perspektywa Serafiny W samochodzie znów panuje cisza, a ja nie mogę przestać się zastanawiać, jak daleko jesteśmy od miejsca przeznaczenia. Mijają godziny, a my wciąż jesteśmy w drodze. „Muszę zapytać”. Jego ton jest spokojny, spoglądam na niego. „Jak radziłaś sobie, gdy twoja wilczyca miała ruję?”. Och. Wpatruję się w niego. Moje usta otwierają się i zamykają. Ostrzegano mnie, bym o tym nie mówiła. Jeśli mu powiem, wpadnę w tarapaty. Skąd mam wiedzieć, czy to nie test? Czy nie sprawdza mojej lojalności i tego, czy potrafię wykonywać rozkazy? „Wymagam odpowiedzi. Jakiekolwiek wahanie nie będzie akceptowane”. Potakuję, przełykając ślinę. „Odkąd skończyłam osiemnaście lat, podawano mi leki, które hamowały tę część mojej wilczej natury”. Gwałtownie odwraca głowę w moją stronę, a ja wzdrygam się, czując, że zaraz będę miała kłopoty. „Dlaczego…”. Milknie, a ja wiem, że nie pyta o to mnie; wciąż przetrawia to, co mu powiedziałam. „Ceremonie łączenia, coroczny Festiwal Wołania – jak sobie z tym radziłaś bez tego instynktu?”. „Nie byłam na nie zapraszana” – wyjaśniam, a on patrzy na mnie jeszcze bardziej zszokowany. „Wilk może pozostać silny tylko wtedy, gdy jego instynkty nie są krępowane i gdy się je szanuje. Masz te tabletki przy sobie?” – pyta. Nie mam pojęcia. Otwieram torbę i szukam. Gdy je znajduję i wyciągam, on natychmiast wyrywa mi je z ręki. Patrzę z osłupieniem, jak otwiera okno i bez wahania wyrzuca je na zewnątrz. „Nie będziesz ich brać pod żadnym pozorem. Jeśli dowiem się, że to zrobiłaś, spotka cię kara, rozumiesz?”. Jego głos jest teraz bezwzględny, a ja mogę tylko przytaknąć. To nie tak, że to był mój wybór; nie ja zdecydowałam o ich braniu, zostały mi narzucone. Gdybym mogła przestać je brać, zrobiłabym to natychmiast. Nie mówi nic więcej, a ja patrzę, jak zatrzymujemy się przed bramą. Brama otwiera się bez zwłoki, jakby na niego czekano, co sprawia, że żołądek zawiązuje mi się w supeł. To nie pasuje – odszczepieńcy nie mają stałych domów, nie mają takiej ochrony, która wręcz krzyczy o ich znaczeniu. Viktor Valerius nie powinien mieć takiego miejsca; to wygląda jak forteca, a nie typowa kryjówka odszczepieńców, o jakich słyszałam, dorastając. Samochód powoli i płynnie wjeżdża na teren posesji, a ja w końcu widzę, gdzie on mieszka. Droga wije się przez gęsty las, drzewa są wysokie i potężne. Tworzą idealną barierę, która ukrywa wszystko przed światem zewnętrznym. Im głębiej wjeżdżamy, tym większy ogarnia mnie niepokój. Jest tu zbyt cicho. W końcu drzewa rzedną, odsłaniając ogromną kamienną posiadłość. To zupełnie nie to, czego się spodziewałam. Jest mroczna, wręcz przytłaczająca, ale i potężna. Zbudowano ją jak zamek – z wysokimi murami, wieżami, a nawet łukowatymi oknami. Ze środka bije przyćmione światło. Nie widzę żadnego odszczepieńca, nie widzę niczego, co przypominałoby życie wyrzutków poza samym Viktorem, ale coś mi mówi, że to nie jest jego prawdziwe oblicze. Sposób, w jaki jest ubrany, to kłamstwo, przykrywka, pozor. Nie ma tu nieładu, chaosu ani desperacji; panuje cywilizacja i spokój. To nie jest dom jednego człowieka. To siedziba alfy z potężną watahą. Samochód w końcu zatrzymuje się na kolistym podjeździe. Zanim zdążę ogarnąć wzrokiem to, co mam przed sobą, główne drzwi otwierają się i wychodzi z nich kilku mężczyzn. Wszyscy ubrani na czarno, ich ruchy są zdyscyplinowane i wyważone. Znów – to nie są odszczepieńcy. Przełykam ciężko ślinę, nie ruszając się z miejsca. Viktor wysiada z auta. Płaszcz powiewa wokół jego nóg, gdy idzie. Siedzę tutaj, wciąż kurczowo ściskając torbę, niepewna, co o tym wszystkim myśleć. „Wysiadaj” – rozkazuje Viktor, a jego głos nie znosi sprzeciwu. Ruszając się szybko, staję na kamiennym podjeździe. Mężczyźni przy wejściu milczą. Ich oczy śledzą każdy mój ruch, a twarze pozostają nieprzeniknione. Viktor przechodzi obok mnie bez kolejnego spojrzenia. Wchodzi po kamiennych schodach, a ja wiem, że oczekuje, iż pójdę za nim, choć nie wydał polecenia. Robię to więc. Kiedy wchodzę do posiadłości, wnętrze okazuje się równie onieśmielające jak fasada. Ściany są z kamienia. Sufity są wysokie, a z nich zwisają wielkie żyrandole. Wszystko skąpane jest w złotym świetle. To stare, ale potężne miejsce. Czuję w nim energię, która sprawia, że skóra mi cierpnie. Spodziewam się, że się zatrzyma, ale on idzie dalej. Jego ruchy są celowe, a sama jego obecność domaga się uwagi, jakby był właścicielem tego miejsca. Nie tylko miejsca, ale wszystkiego i wszystkich w środku. „Tu będziesz teraz mieszkać” – mówi, prowadząc mnie przez korytarze. „Będziesz przestrzegać moich zasad. Nie wyjdziesz stąd bez mojego pozwolenia”. To oczywiste, już mi to mówił. Patrzę, jak zatrzymuje się przy drzwiach i pcha je. Odsuwa się, dając mi miejsce, bym weszła. „To twoja sypialnia i łazienka”. Przechodzę przez próg, wahając się chwilę, zanim rozejrzę się po pokoju. To nie jest to, czego oczekiwałam. Przestrzeń jest ogromna, a łóżko wystarczająco duże dla kilku osób. W rogu dopala się ogień w kominku, widzę też drzwi, które – jak zakładam – prowadzą do łazienki. To luksus. Zastanawiam się, czy on wie, że ja nigdy czegoś takiego nie miałam? Że mój ojciec przeznaczył dla mnie celę. „To może nie być klatka” – mówi Viktor, obserwując mnie uważnie. „Ale nie pomyl komfortu z wolnością” – ostrzega. Odwracam się twarzą do niego. „Czego dokładnie ode mnie oczekujesz?” – pytam, czując potrzebę dowiedzenia się, dlaczego mnie kupił. Jego oczy błyszczą w przygaszonym świetle. „Powiedziałem: lojalności, posłuszeństwa, a kiedy przyjdę pod te drzwi, masz mnie wpuścić. Rozumiesz te zasady?”. Gardło mi się ściska. Potakuję. Wyraził się jasno, a ja nie mogę udawać, że nie wiem, o co chodzi. Przez moment przygląda mi się, po czym cofa się o krok. Jego obecność wciąż jednak wypełnia pokój. „Poznasz pozostałych rano. Teraz musisz odpocząć”. Bez kolejnego słowa odwraca się i odchodzi, zostawiając mnie samą. Stoję w progu życia, którego nigdy nie wybrałam. Chciałabym wierzyć, że dzięki tej sypialni i łazience odnajdę tu prawdziwy dom, ale w głębi duszy wiem, że to nieprawda.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Not A Rogue Home – Królewski partner niechcianej bliźniaczki | Czytaj powieści online na beletrystyka