Perspektywa Ofelii
Kiedy egzekutorzy w końcu odjechali, cisza pochłonęła ruiny.
Noc wciąż była gęsta od zapachu dymu i popiołu – mojego ognia, mojego grzechu.
Jedna z funkcjonariuszek zaproponowała, że odprowadzi mnie do pobliskiego zajazdu, zaniepokojona, że mogłabym się załamać.
Uśmiechnęłam się blado i powiedziałam jej, że chcę pobyć sama.
I tak właśnie było.
Ponieważ dla wilków takich jak ja –
















