Punkt widzenia Ophelii
Poranny chaos nie wytrącił mnie z równowagi ani w najmniejszym stopniu. Brutus był u mojego boku, a warczenie i kłapanie szczękami ogara bojowego stanowiły znany rytm w moich żyłach. Świat kręcił się wokół mnie, a ja poruszałam się w nim nienaruszona, niezachwiana.
Ale kiedy Sterling wrócił tego wieczoru, poświęcił czas, aby wszystko jasno wyłożyć.
Jego głos był spokojny, le
















