Największy żal Alfy: Jego niezłomna partnerka

Największy żal Alfy: Jego niezłomna partnerka

Autor: Adela Nowak

Rozdział 3
Autor: Adela Nowak
4 cze 2026
Z punktu widzenia Sterlinga Nie miałem zamiaru się zatrzymywać. Noc była młoda, księżyc ostry i ciężki nad panoramą miasta, a mój wilk – niespokojny, brutalny – krążył pod moją skórą. Dopiero co opuściłem posiadłość Bloodstone, a głos ojca wciąż odbijał się echem w mojej czaszce – litania żądań i gier o władzę. Wyszedłem więc w połowie, spuściłem mojego lykańskiego ogara ze smyczy i postanowiłem spacerować, aż furia ostygnie. A potem poczułem krew. I strach. Męski strach – jasny, ostry, wyzywający. W dole nad brzegiem rzeki, w migotliwym świetle latarni ulicznej, rozgrywała się scena. Krucha postać otoczona przez samotników – brudnych mieszańców ze zbyt dużą żądzą i zbyt małym rozumem. Ale to nie niebezpieczeństwo przykuło moją uwagę. Tylko ona. Poruszała się jak osaczony płomień – krucha, zaciekła, rozdzierająco piękna. Jej sukienka była rozdarta, włosy w nieładzie, a pięści zabarwione na czerwono. I jej zapach... bogowie, ten zapach. To nie był samotnik. To nie była Omega. Był w nim wyraźny powiew dominacji Alfy. Co oznaczało, że nie była tylko jakimś bezradnym wilkiem zgubionym w mieście – należała do jednej z głównych watah. Sądząc po jej wyrafinowanym zapachu, prawdopodobnie była dziedziczką. Walczyła jak burza zamknięta w ciele – każdy cios był czysty, zdesperowany, precyzyjny. Czułem żelazo jej krwi, ogień jej woli. Była samymi ostrymi krawędziami i upartym milczeniem, a coś we mnie – coś dzikiego i wpół pogrzebanego – wyrwało się z okowów. Mój ogar warknął cicho obok mnie. Uniosłem dłoń. – Zostań. Przez chwilę po prostu patrzyłem. Chciałem zobaczyć, jak daleko się posunie. Jak długo minie, zanim się załamie. Ale wtedy jeden z nich skoczył do przodu. Poruszyłem się bez zastanowienia. Jeden kopniak wystarczył, by żebra mężczyzny zapadły się z przyprawiającym o mdłości chrupnięciem. Reszta zamarła, a ich smród strachu wypełnił nocne powietrze. Stanąłem między nią a nimi, mój cień pochłonął jej cień, a księżyc wyrył srebro na moim czarnym płaszczu. Mój zapach przetoczył się przez ulicę i każdy wilk w okolicy musiał go poczuć. Samotnicy cofnęli się drżąc. Dobrze. Powinni. Odwróciłem się do dziewczyny. Wciąż leżała na ziemi, jej pierś falowała, a oczy były szeroko otwarte. W kąciku jej ust była krew. Jej zapach ponownie we mnie uderzył. Ten rodzaj, który sprawia, że puls Lykanina przyspiesza. – Interesujące – mruknąłem, kucając odrobinę i pozwalając mojemu spojrzeniu powoli po niej powędrować. – Nie spodziewałem się, że znajdę tu takiego złośliwego małego wilczka. Jej źrenice się rozszerzyły. Nie spuściła wzroku – mądra i głupia zarazem. – Powiedz mi – powiedziałem miękko, a mój głos był cichym warknięciem owiniętym w aksamit. – Kto cię nauczył tak walczyć? Nie odpowiedziała. Po prostu się wpatrywała. Krew i światło gwiazd na jej skórze. Samotnicy jęknęli za nami. Westchnąłem. – Zostawiłaś kilku oddychających. To niechlujne. Jej brwi się zmarszczyły. – Zasada numer jeden – dodałem, prostując się. – Jeśli zamierzasz walczyć, dokończ to. Zanim zdążyła coś powiedzieć, odwróciłem się z płaskim wyrazem twarzy i zakończyłem to za nią. Kilka chrupnięć. Kilka krzyków. Cisza. Kiedy wróciłem, wciąż leżała na ziemi, plecami do brudu, spoglądając na mnie gniewnie, jakbym właśnie obraził jej dumę. Jej warga lekko się wykrzywiła i po raz pierwszy tej nocy prawie się uśmiechnąłem. – Szybkie ręce – powiedziałem – ale miękkie serce. Ogień bez kłów. – Przechyliłem głowę, pozwalając światłu księżyca uchwycić krawędź mojego uśmiechu. – Powiedz mi, mały wilczku, jak zamierzasz odwdzięczyć się swojemu wybawcy? Nic nie powiedziała. Po prostu się wpatrywała, a jej szare oczy były wystarczająco ostre, by przeciąć kość. Kącik moich ust drgnął. – Brak słów? Dobrze. Coś wymyślisz. Wyciągnąłem rękę, żeby pomóc jej wstać. Ale w chwili, gdy moja dłoń otarła się o jej nadgarstek, pchnęła mnie – szybko, zaciekle, lekkomyślnie. Straciłem równowagę i poleciałem do przodu. Jej ciało złapało moje. Ciche przekleństwo wymknęło się z moich ust, gdy w jej ramieniu wybuchł ból, a moja ręka wylądowała gdzieś... nieoczekiwanie. Ciepło. Bezlitośnie miękko. Jej oddech uwiązł w gardle. Mój ustał. Przez uderzenie serca świat zamarł. Jej oczy rozszerzyły się, policzki spłonęły rumieńcem, a zanim zdążyłem przemówić... – Nikt ci nigdy nie mówił – syknęła głosem drżącym z furii – żeby nie gapić się na kłopoty na poboczu? A potem uderzyła mnie kolanem – mocno – i krzyknęła: – Pomocy! Egzekutorzy! W mgnieniu oka ostry ryk syren rozdarł noc – wersja prawa i porządku naszego gatunku. Zamrugałem, w połowie z niedowierzaniem, w połowie z rozbawieniem, gdy mały wilczek spojrzał na mnie z wrogością, jakbym to ja był czarnym charakterem tej opowieści. – Odpłacasz chaosem za życzliwość – przeciągnąłem, leżąc w miejscu, gdzie ona leżała kilka chwil wcześniej. – To śmiałe. Wstała, ocierając krew z policzka, a jej usta wykrzywiły się w zadowolonym uśmieszku. – Jestem śmiała – powiedziała słodko. – I bardzo, bardzo zła. I tak po prostu odwróciła się i odeszła – z podniesioną głową, wyprostowanymi ramionami, a bunt płonął w niej jasno. Obserwowałem ją, dopóki noc nie pochłonęła jej w całości. Egzekutorzy zjawili się kilka minut później. Mój Beta, Jackson, wpadł do środka, dysząc, a jego wzrok latał między mną, nieprzytomnymi samotnikami a zanikającym echem jej zapachu. Przełknął ślinę. – Alfo... mamy to posprzątać? Nie odpowiedziałem od razu. Moje spojrzenie zawisło na ulicy, na której stała, ta uparta mała iskra odmawiająca zgaśnięcia. – Znajdź ją – powiedziałem w końcu tonem spokojnym, acz niebezpiecznym. – Kogo? Rzuciłem mu spojrzenie. Zbladł. – Jasne. Zrozumiałem. Jackson odwróciła się, żeby odejść, mamrocząc coś o zbliżającej się zagładzie biednej kobiety. Ale się mylił. Nie miałem zamiaru jej skrzywdzić. Chciałem tylko wiedzieć, jaki to wilk ukrywa tak ostre pazury pod tak łagodnymi oczami?

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 3 – Największy żal Alfy: Jego niezłomna partnerka | Czytaj powieści online na beletrystyka