Punkt widzenia Ophelii
Wybuchłam śmiechem w chwili, gdy dziewczyna stojąca przede mną – z uniesionym podbródkiem, o zapachu ostrym od arogancji – kazała mi zostawić Sterlinga.
Spośród wszystkich reakcji, jakich spodziewałam się po bałaganie na bankiecie Księżycowych Narodzin, to nie była jedna z nich. Myślałam, że pierwszymi, którzy zapukają do mych drzwi, będą starsi rodu Rochesterów z Watahy Blo
















