Z perspektywy Ophelii
Na górze ani ja, ani Sterling nie wspomnieliśmy już o Alistairze Thornwoodzie. To było tak, jakby jego obecność została całkowicie zmyta z powietrza, zostawiając tylko miarowy dźwięk naszych oddechów i cichy szum deszczu za oknami leża.
"Wszystkiego najlepszego" – mruknął Sterling.
Uniósł smukły łańcuszek i zapiął go na mojej szyi. Była to srebrna, ciernista róża – delikatna,
















