Z perspektywy Sterlinga
Mogłem zmiażdżyć tego szkodnika kręcącego się pod jej budynkiem – złamać mu kręgosłup, pozwolić, by jego krew splamiła chodnik, zakończyć ten problem raz na zawsze.
Jednak mając do wyboru zabicie tej udręki dla oczu i powrót do domu, by nakarmić moją małą różyczkę, nie wahałem się długo.
Nawet bestia zna swoje priorytety.
Słyszałem, że martwy "biały księżyc" płonie w pamięc
















