Z perspektywy trzeciej osoby
Deszcz spowił góry niczym żałobny całun.
"Myślisz" – mruknęła Vivienne, wykrzywiając wargi – "że ukradłam ci dom?"
Jej głos był gładki, jedwabisty, z gatunku tych, które ukrywają kolce. "Ale on od początku należał do mnie. Po prostu odzyskałam to, co należało mi się z racji urodzenia."
Wilk Ophelii poruszył się pod jej skórą, a srebrne oczy zamigotały światłem. "Co mas
















