Z perspektywy Ofelii
Po drugiej stronie stołu kilku wilków z Ironcross o niższej randze wahało się. Ich spojrzenia przeskakiwały między Declanem Harringtonem a mną, ważąc niebezpieczeństwo względem chciwości. Jeden z nich w końcu się odezwał, a jego głos był ostrożny: – Declan, jesteś pewien, że je znasz?
Declan wydał z siebie mroczny chichot, który nie dotarł do jego oczu. – Boicie się? – zakpił,
















