Z perspektywy Ofelii
Alistair stał przede mną, a jego zapach był ostry od deszczu i żalu.
Zaśmiałam się cicho, a ten śmiech smakował krwią i światłem księżyca. "Alistair, którego znałam", powiedziałam cicho, "nigdy nie pytał, czy coś źle zrozumiałam. Po prostu stał przy mnie, bez podawania powodów."
Moje oczy powędrowały na małe ciastko w jego dłoni, którego słodki zapach kłócił się z burzą na zew
















