Przebłysk poczucia winy przemknął przez oczy Trenta. Wtedy nie miał nic. Sidonie nie miała powodu udawać, że go uratowała, zwłaszcza gdy nie miała nic do zyskania.
*To musi być Quinn. Musiała to jakoś rozgryźć i powiedziała to tylko po to, żeby mnie zdenerwować.*
„Sidonie, wierzę ci” – powiedział powoli, patrząc jej w oczy. „Dla mnie to ty uratowałaś mi życie. Jesteś jedyną”.
Jego głos był stanowc
















