HUNTER
Było grubo po północy, kiedy przejechałem przez bramę. Las, w którym dorastałem, wyłaniał się po obu stronach podjazdu, a gałęzie szumiały na wietrze. W końcu z cieni wyłoniła się rezydencja, skryta pośród drzew.
Długa jazda wreszcie uspokoiła moją bestię, pozostawiając umysł czystym, bym mógł zaplanować kolejny ruch bez rozpraszania się. Okrążyłem fontannę i zatrzymałem się przy schodach.
















