KAT
Zamek, dotąd cichy i martwy, nagle obudził się do życia. Moje zmysły już nie zanikały i nie powracały; były nieustannie wyostrzone. Słyszałam każde szuranie, wszystkie szepty.
„Ona nie zginęła.”
„Powinna była. Zobaczcie, co zrobiła.”
„Sprowadziła tu nawet tego wyrzutka. To hańba dla stada.”
Próbowałam zablokować te szepty, ale to było niemożliwe. Przepełniało mnie poczucie winy. O czym by szep
















