HUNTER
Dogoniłem sukinsyna na klatce schodowej. Stał na samej górze, patrząc w dół, jakby na mnie czekał.
– Wasza Wysoko...
Dopadłem go, zanim zdążył dokończyć zdanie, zaciskając dłoń na jego gardle i przygważdżając go do ściany. Tynk i pył posypały się na podłogę pod nim, ale on nie stawiał oporu. Cześć mnie pragnęła, by to zrobił. Chciałem pretekstu, by wyrwać mu gardło. Pretekstu, by oddał cios
















