KAT
Wpatrywałam się w zdjęcie Kostasa przez – jak mi się wydawało – milionowy raz. A potem na to, które przyszło tego popołudnia.
Przedstawiało mnie, schodzącą po schodach przed Biurem.
Pod tym kątem, nawet z fryzurą na chłopaka i ufarbowanymi na rudo włosami, nie można było mnie z nikim pomylić. Katerina Lordswood.
Poniżej znajdowała się wiadomość: „Myślisz, że to zdjęcie spodoba się twojemu brat
















