HUNTER
Dziewczyna przechadzała się po moim pokoju hotelowym, kołysząc biodrami na tyle mocno, by mnie dręczyć, podczas gdy skórzane szorty opinały jej tyłek jak druga skóra. Przechodząc, muskała opuszkami palców meble. Założyłbym się, że kalkulowała, na ile może mnie naciągnąć.
Kupić mnie? To był pierwszy raz. Zazwyczaj odgrywały damy w opałach i oczekiwały, że ja zagram ich wybawcę. Ta wyglądała na całkowite przeciwieństwo. Niebezpieczna. Te szorty i kozaki zostały stworzone, by rzucić mężczyznę na kolana. By zrujnować. W jaką grę ona grała?
– Zamierzasz tak tańczyć wokół mnie przez całą noc?
Odwróciła się do mnie i uśmiechnęła, a serce podskoczyło mi w piersi.
Kurwa. Od lat nie czułem czegoś takiego.
– Płacę ci. Czy to nie ty powinieneś przejąć inicjatywę? – zapytała, opadając na dwuosobową kanapę i krzyżując nogi, jakby była u siebie.
Bezczelna mała. I głupia. Czyżby ludzie nie uczyli swoich młodych, by nie chodziły z nieznajomymi? Miała szczęście, że nie była wilczycą, bo byłaby dokładnie w typie, na który polował tamten potwór.
– To zależy od tego, ile mi płacisz – powiedziałem, podchodząc bliżej. – Staram się zadowolić.
– Podaj swoją cenę. Czuję się bardzo hojna.
Zsunęła z siebie kurtkę, odsłaniając top, który ledwo można było nazwać ubraniem. Mój wzrok natychmiast opadł na jej klatkę piersiową. Nie pozostawiała wiele wyobraźni. Od razu wyobraziłem sobie moją twarz wciśniętą między te hojne krągłości.
– Stówa – rzuciłem od razu.
Chrzanić to. Mogłem wziąć sobie noc wolnego i zaspokoić ten głód. Jej sztuczki i tak by na mnie nie zadziałały. Ludzie się przeceniali.
– Zgoda – uśmiechnęła się szeroko.
Ile razy już to robiła? Ten przebiegły wzrok mówił mi, że robiła to często, pomimo swojego młodego wyglądu.
Mimo to ściągnąłem koszulę przez głowę i odrzuciłem ją na bok.
Kiedy znów napotkałem jej spojrzenie, uśmiech zniknął. Jej oczy utkwiły w mojej klatce piersiowej, a usta były lekko rozchylone. Surowy, nieskrywany głód. Tylko to widziałem na jej twarzy.
– Podoba ci się to, co widzisz?
Odchrząknęła i znów spojrzała mi w oczy.
– Oczywiście – przyznała. – Ale wolałabym, żebyś przestał marnować czas i zrobił to, za co ci płacę.
Na moich ustach zagościł uśmieszek. Minęło tak wiele czasu, odkąd ktokolwiek – człowiek czy ktoś inny – myślał, że może mną rządzić. Ale wejdę w to. Jak daleko się posunie?
Moje palce powędrowały do rozporka, a jej oczy podążyły za nimi jak magnes, jej głód był nieskrywany. Słyszałem, jak jej serce bije szybciej odkąd wyszliśmy z klubu, a teraz jej podniecenie gęstniało w powietrzu.
Kiedy ostatnio ktoś pragnął mnie tak bardzo?
Moja bestia poruszyła się, warcząc w mojej piersi, a jej uwaga w całości skupiła się na drobnej kobiecie przed nami. Ostatnim razem, kiedy zainteresował się kobietą, było to na tamtym balu maskowym. Może po prostu wolał mniejsze kobiety. Ta wyglądała na mniej więcej tego samego wzrostu, ale na tym kończyły się podobieństwa. Pachniała tanimi perfumami, a jej szmaragdowe oczy w niczym nie przypominały tych błękitnych, które prześladowały mnie od lat.
Zanim zrzuciłem z siebie dżinsy, przysiągłbym, że śliniła się na mój widok. Jej podniecenie omywało mnie, odurzając. Mój kutas ożył, napierając na bokserki, jakbym nigdy wcześniej nie widział kobiety.
– Jak masz na imię? – Mój głos lekko się załamał. Gdybym nie wiedział lepiej, podejrzewałbym, że rzuciła na mnie jakieś zaklęcie.
Zahała się, a potem wyszeptała: – Mów mi Kicia.
– Więc chodź tutaj, Kiciu.
Wstała płynnie z gracją, którą rzadko widywałem u ludzi, i podeszła bliżej mnie.
– Zdejmij ubranie.
Nie było żadnego wahania. Kicia błyskawicznie ściągnęła top przez głowę, obnażając piersi. Pewność siebie jej pasowała. Mój kutas drgnął, a ja przełknąłem ślinę. Była idealna. Wszystkie myśli o grze, w którą grała, wyleciały mi z głowy, kiedy spojrzała mi prosto w oczy. Ani cienia strachu, ani żadnego znaku, że ją onieśmielam.
Żadnej uległości w jej ciele.
Dokładnie tak, jak lubiłem.
Rozpięła kozaki i zrzuciła je, wciąż utrzymując mój wzrok. Potem rozpięła szorty i powoli zsunęła je w dół, zostając tylko w czarnych, koronkowych stringach.
Ja pierdolę.
Bestia zaryczała z aprobatą.
Co ona z nami robiła?
Jak pociągany za magiczny sznurek, opadłem na kolana. Moje dłonie powędrowały w górę jej ud, lekko drżąc, a żar bijący od jej ciała wzywał mnie.
– Co teraz? – zapytała cicho.
– Cokolwiek rozkażesz, Kiciu – warknąłem, powoli zsuwając jej majtki. – Ale najpierw pozwól mi zapracować na swoją zapłatę.
Była gładko wygolona. Przygotowana. Myśl, że mogła wziąć do domu kogoś innego zamiast mnie, na krótko przemknęła mi przez głowę, ale moje usta już na niej spoczywały.
Kicia westchnęła i chwyciła mnie za ramiona.
– Co ty... Może powinniśmy po prostu...
Cofnęła się, ale chwyciłem ją za biodra i przyciągnąłem z powrotem do siebie, przyssawszy się do niej, jakby była powietrzem, którym oddycham. Powietrzem przesyconym jej żądzą do mnie. Nigdy nie zdawałem sobie sprawy, jakim to było afrodyzjakiem.
Jej smak uderzył w tył mojego języka, a w głowie mi się zakręciło.
Bogini. Co to było?
Uniosłem jej nogę nad moje ramię, otwierając ją dla siebie, i zacząłem ucztować. Mój kutas pulsował w swoim jedwabnym więzieniu, a mój umysł się zamglił.
– Tak – jęknęła Kicia, odrzucając głowę do tyłu.
A ten dźwięk przeszył mnie na wskroś, uderzając prosto w mojego i tak już twardego fiuta. Ona mnie zabije.
Warcząc, podniosłem ją, wciąż się nią napawając, i zaniosłem na kanapę. Była dla mnie za mała, ale łóżko znajdowało się zbyt daleko. Desperacja wbijała we mnie pazury, rozpalając krew i sprawiając, że bestia stała się niespokojna.
Z jej nogą wciąż na moim ramieniu, puściłem ją i obsypywałem pocałunkami w górę jej ciała, smakując jej skórę, dopóki moje usta nie spoczęły na jej ustach. Kicia otworzyła się przede mną, pozwalając mi się pożreć. Smakowała jak whiskey i pokusa.
Jak coś, od czego powinienem trzymać się z daleka.
A jednak uwolniłem się z bokserek i delikatnie przesunąłem wzdłuż jej przesiąkniętej wilgocią szpary. Nawet to wydawało się zbyt dobre. Jakbym mógł dojść, nie robiąc niczego więcej.
Ale to było bluźnierstwo, na które nie mogłem pozwolić.
Wcisnąłem się w nią.
I natrafiłem na barierę.
Bestia zaryczała, a pierwotna satysfakcja napełniła mnie na to odkrycie. Byłem jej pierwszym.
Była moja.
Nasza.
Jęcząc w jej usta, naparłem mocniej, przebijając się. Kicia napięła się na chwilę, a potem jej druga noga owinęła się wokół mnie, wciągając mnie głębiej.
Była ciasna i śliska, zaciskając się na mnie z każdym moim pchnięciem. Głębiej. Mocniej. Kanapa skrzypiała pod naszym ciężarem, ale jedynymi dźwiękami, które miały znaczenie, były jęki płynące z jej ust.
– Tak. O mój Boże, tak – krzyczała.
Moje jądra się ścisnęły. Zakołysałem się do przodu, gwałtownie do niej przywierając, zagłębiając się tak mocno, jak tylko potrafiłem. I wtedy ona się rozpadła. Jej mięśnie spazmowały, dojąc mnie, podczas gdy ona krzyczała raz za razem.
Zaraz po tym nastąpiło moje uwolnienie, a mój kutas pulsował w niej nawet mimo tego, jak mocno mnie ściskała. Wlałem się w nią, pokrywając jej ścianki, aż nie zostało już nic. Aż kobieta pode mną odarła mnie ze wszystkiego, co uważałem za pewne.
Jak seks mógł być aż tak dobry?
Moje ciało drżało, gdy z trudem utrzymywałem się nad nią, odpoczywając przez chwilę, podczas gdy moja bestia zwinęła się we mnie, usatysfakcjonowana. Zwykła śmiertelniczka nas osłabiła. Mój oddech był chrapliwy i szybki, kiedy napotkałem jej spojrzenie.
– Wow – wyszeptała.
– Taa – odetchnąłem.
– Nie wiedziałam, że to może tak wyglądać.
Ja też nie. Ta pierwotna satysfakcja znów we mnie wezbrała.
Delikatnie wysunąłem się z niej i opuściłem jej nogę, po czym objąłem ją ramieniem i zmieniłem naszą pozycję. Byłem zaintrygowany. Moja bestia mruczała, gdy patrzyłem w dół na kobietę, która tak idealnie na mnie leżała.
Pułapka? Jeśli tak, byłem gotów wchodzić w nią raz za razem. I jeszcze raz.
Ledwo zdążyłem złapać oddech, kiedy zsunęła się ze mnie.
– Cóż, to było fajne – powiedziała, sięgając po swoje ubrania. – Teraz rozumiem, dlaczego ludzie tak się na tym fiksują.
Zamrugałem.
– Co ty robisz? – zapytałem.
Zerknęła przez ramię, jakbym zadał głupie pytanie.
– Umówiliśmy się na sto dolców, prawda?
Szczęka mi opadła. Patrzyłem, jak wyciąga banknoty z torebki, wciąż zbyt zszokowany, by się odezwać. Ale ona wcisnęła znieważające banknoty na moją wciąż spoconą klatkę piersiową i uśmiechnęła się do mnie.
– Umyję się i zmywam się stąd. Dzięki.
Co tu się właśnie odjebało?
















