KAT
Biuro Spraw Nieludzkich. W końcu dotarłam do głównej siedziby. Duży, kamienno-betonowy budynek górował przede mną, wywołując w moim brzuchu jeszcze więcej motyli.
Nerwy, które tłumiłam od świtu, znów ścisnęły mnie za gardło. Nie wiedziałam, dlaczego byłam tak zdenerwowana; zapracowałam na to.
Biorąc kolejny uspokajający oddech, weszłam po kamiennych schodach wielkiego wejścia, ustępując miejsc
















