HUNTER
Dotarcie na kolejne terytorium wilków zajęło mi kilka godzin. Zanim jeszcze wjechałem w wysadzane drzewami ulice, najpierw uderzył mnie zapach. Krew. Gęsty, metaliczny smród, wdmuchiwany mi prosto w twarz przez otwarte okna.
Wiele ofiar. Świeżych.
To była mała wataha graniczna w pobliżu Lordswood, tuż obok ludzkiego świata. Panował tu spokój. Za duży spokój na coś takiego.
Kiedy podjechałem
















