KAT
„Jest moja”.
Co on, u diabła, miał na myśli?
Te słowa wierciły mi w głowie, odkąd Kostas wyszedł z chaty i zostawił mnie samą z panem Riversem.
„Szlag” – mruknął pod nosem pan Rivers, po czym odwrócił się do mnie z tym samym półuśmieszkiem na twarzy. „Wracamy?”
Byłam zbyt wstrząśnięta, by odpowiedzieć, a co dopiero zapytać go o to, co zaszło wczorajszej nocy. Teraz stałam przed lustrem, umyta
















