KAT
Kostas nastąpił na rozbite szkło i, zataczając się, zszedł po schodach w stronę samochodu. Wciąż siedziałam zamrożona na swoim miejscu, kiedy drzwi zostały gwałtownie otwarte. A potem do mojego nosa dotarł jego znajomy, kojący zapach.
– Katerina – wyszeptał.
Powoli odwróciłam się w jego stronę, napotykając jego przekrwione, brązowe oczy. Jego twarz była zapadnięta, a broda długa i zaniedbana,
















