KAT
Podsumowałam mój raport z zaułka i wysłałam go do osoby prowadzącej sprawę. Kiedy podniosłam wzrok, spojrzenie Bree spoczywało na mnie. Znowu. Obserwowała mnie przez cały ranek. Nie z chęci do plotkowania, jak reszta, ale tak, jakby rozkładała mnie na czynniki pierwsze. Jakby patrzyła wprost w moją duszę. Czułam się obnażona.
Przeklęte wilki.
– Kat, idziesz na lunch?
Uśmiechnęłam się do Edward
















