KALLIRA
Wyszłam z sali obrad wcześniej niż reszta. Powietrze w korytarzach Żelaznej Twierdzy było tu chłodniejsze, nietknięte gorącym spojrzeniem starszych i duszącym napięciem procesu, który właśnie się rozegrał. Moje kroki odbijały się echem po szarych, kamiennych posadzkach; każde stuknięcie butów było samotnym rytmem w pustej przestrzeni. Potrzebowałam ciszy. Potrzebowałam chwili, by zebrać st
















